Pałac w Sorkwitach

Pałac w Sorkwitach

Wieś Sorkwity położona jest w malowniczej scenerii. Z północy osłonięta wodami jeziora Gielądzkiego, z południa zaś otula je jezioro Lampackie. Choć z pewnością walory estetyczne miały swoje znaczenie, to nie urok tego miejsca sprowadził tu pierwszych osadników, a później władających tymi ziemiami członków Zakonu Krzyżackiego. Możliwości obronne tego miejsca sprawiły, że nim Juliusz Ulrich von Mirbach zbudował we wsi piękny, neogotycki pałac, który każdy z nas może dziś podziwiać, w dokładnie tym samym miejscu stała strażnica założona przez zakon krzyżacki, a sama nazwa miejscowości w języku plemion pruskich oznacza warowne miejsce. Pałac w Sorkwitach zaprasza!

Pałac w Sorkwitach – historia pałacu i okolicy

Uznaje się, że miejscowość, która setki lat później zyska sławę za sprawą urzekającego pałacu, została założona jeszcze przez plemiona pruskie, stąd też wynika nazwa wsi. Z oczywistych powodów nie posiadamy zbyt wielu informacji na temat tego okresu historii Sorkwit.

Stan ten trwa do roku 1379 kiedy to Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego nadał te tereny braciom Chrystianowi i Ottonowi von Oelsen. Rodzina von Oelsen zapisała się w pamięci mieszkańców Sorkwit wbudowaniem drewnianej strażnicy. Miała ona za zadanie chronić wieś przed najazdami Litwinów, którzy organizowali wyprawy łupieżcze na tereny graniczne należące do zakonu.

Okoliczne tereny znajdowały się w rękach rodziny von Oelsen do połowy XV wieku gdy odkupili je von Schliebenowie. Oni to właśnie wznieśli we wsi murowany kościół, który poszczycić się może bogato zdobionym ołtarzem oraz pięknym, rzeźbionym konfesjonałem.

W 1750 dobra przechodzą w ręce polskiej rodziny Bronikowskich i to właśnie jej przedstawiciel major huzarów Jan Zygmunt Bronikowski von Oppeln w roku 1788 wybudował pierwszy dwór. Jednak to jego kolejni posiadacze rodzina von Mirbach nadała mu widziany współcześnie wygląd. Posiadłość oraz otaczające je ziemie zostały przez nich kupione w roku 1804 jednak na rozbudowę musiały czekać niemal pół wieku bo do 1850, gdy Juliusz Ulrich von Mirbach rozpoczął prace, których efektem stał się neogotycki, przypominający zamek Pałac w Sorkwitach. Prace trwały do 1856, a poza pałacem powstał również otaczający posiadłość park krajobrazowy oraz mająca nadać pałacowi jeszcze bardziej militarnego charakteru woźnica w formie warownej wieży.

Sorkwity od 1804 przez 110 lat trwały we względnym szczęściu i dostatku pod panowaniem rodziny von Mirbach jednak pięknego pałacu nie ominęła zawierucha pierwszej i drugiej wojny światowej. Dla mieszkańców szczególnie znacząca była noc z 26 na 27 sierpnia 1914 roku. Tej nocy właśnie armia Samsonowa po kilkudniowym pobycie spaliła pałac. Zniszczeniu uległy meble i pozostałe dzieła sztuki, które znajdowały się wewnątrz. Ocalały jedynie mury magistralne.

Nie zniechęciło to jednak barona von Paleske, który otrzymał posiadłość, do odbudowy. Pod okiem architekta Ottona Rügera wszystko zostało przywrócone do stanu sprzed wojny w latach 1922-1923. Pałac został odbudowany według pierwowzoru. Tym sposobem posiadłość dostała drugie życie i aż do 1945 była miejscem spotkania znamienitych osobistości, głównie polityków pruskich i niemieckich.

Druga wojna światowa była dla pałacu nieco łaskawsza niż jej poprzedniczka. Sam nie uległ zniszczeniu, ale zebrany w nim dobytek został rozgrabiony. Nie lepiej przedstawiają się losy posiadłości po wojnie. Po 1945 stał się własnością miejscowego PGR, który urządził w nim magazyn, przedszkole i kwatery dla pracowników. W 1957 pałac oraz część parku przekazany został Zakładowi Maszyn Rolniczych Ursus i stał się ośrodkiem wypoczynkowym. Sytuacja ta trwała do 1998 gdy cała posiadłość stała się własnością prywatną i stan ten trwa po dziś dzień.

Pałac-Zamek i park z zagrożonymi gatunkami

Gdy w 1922 baron von Paleske rozpoczął odbudowę pałacu chciał, aby wyglądał on dokładnie tak samo jak przed zniszczeniem. W tym samym tak popularnym w niemieckiej architekturze XIX wieku, neogotyckim stylu powstała budowla, którą współcześnie możemy oglądać. Zarówno wieżyczki, sterczyny jak i krenelaże miały służyć powstaniu klimatu romantycznej warowni. I ciężko klimatu mu odmówić. Razem z wysoką ortogonalną wieżą w północno-wschodnim narożniku, pałac sprawia wrażenie starego zamku.

Zbudowany na planie przypominającym literę U, o krytym na płasku dachu, składający się z różnej wysokości i wielkości brył zapiera dech w piersiach. Różnego rodzaju okna, regularnie rozmieszczonych na ścianach budynku, pozwalają słońcu oświetlić piękne pokoje, a ciekawskim podziwiać kunszt rzemieślników tworzących wnętrze pałacu.

Tuż obok pałacu znajduje się wozownia, również zaprojektowana tak, żeby jak najbardziej przypominać warownię. Niby potężna wieża z czterema basztami, dumnie stoi pośród dróżek, drzew i krzewów składających się na park, dziś mieszcząc w sobie restauracje.

Cały kompleks budynków otacza park. Oryginalnie obejmował on swoim zasięgiem półwysep na jeziorze Lampackim gdzie znajdowała się winnica. Dziś jednak jest nieco mniejszy od pierwowzoru. Nie można mu jednak odmówić uroku oraz bogatego drzewostanu. Na uwagę zasługuje rosnący nieopodal pałacu i zagrożony miłorząb japoński, ale pięknej roślinności jest tam o wiele więcej.